Leniwe krecenie do pracy. Nie mialem dzis weny jechac ulicami, wiec standardowo bulwarami, dalej sciezka przy Wyszynskiego i Kamiennej. Jedynie zjezdzajac Ułańską, poniosła mnie ułańska fantazja i troche dokrecilem na zjezdzie, stad niezly Vmax. Powrót lasem przez Myślecinek i wezel zachodni. Zobaczyć miny kierowców w kilometrowych korkach - bezcenne. W końcu początek długiego weekendu i wiara wyjezdzala z miasta. Wczoraj popoludniu podprostowalem hak, wymienilem przerzutke i załozylem oslone. W poprzednim roku zaliczylem dwa upadki na strone przerzutki przez co ta miala skrecony wozek, dodatkowo po zatarciu się gornego kolka, zerwany gwint sruby tego kółeczka, które miało już spory luz i zmiana przełożen nie byla zadowalajaco precyzyjna. Teraz juz rowerek na kompletnie nowym napedzie kreci miodnie ;-) Poprzedni naped zajechalem dosc szybko, niewiele ponad 4000km z czego 700km na seryjnym UG51 reszta na HG40. Jezdzilem az zaczelo przeskakiwac. Po wymianie kasety i lancucha szybko okazalo sie, ze nowy lancuch nie lubi sie ze stara korba, ktora miala na tyle zajechane zeby na srodkowej tarczy, ze kazde ruszanie z twardego przelozenia, konczylo sie przeskakiwaniem korby, wiec i ta wraz z suportem poszla do wymiany (aluminiowy suntour XCC-208T) na porzadna korbe alivio FC-M411 z koronkami w systemie HG. Teraz zmiana tarczy z przodu to bajka. Co do łancucha to zalozylem HG50, ktory ma dodatkowo wzmacniane-chromowane sworznie. Wczoraj dokupilem jeszcze dwa takie i mam zamiar jezdzic metoda "na trzy łańcuchy" z zamiana co 500km na najkrotszy. Myśle ze 10kkm tym razem to minimum.
Wyjechalem dzis troche pozniej, przed praca podjechalem do netto po bulki dla żonsi. Dalej do pracy, srodkiem miasta ulicami z racji tego, ze troche mi sie spieszylo. Oponki to juz praktycznie semi-slicki, co jak widze owocuje coraz to lepszymi srednimi predkosciami (25.54 km/h do pracy) ;-) Po pracy wizyta w CR, odbior zamowionych gratow i do domu.
Dziś trochę inaczej. Do R.Fordonskiego standardowo bulwarami, jednak dalej zamiast Fordońska razem z samochodami, pojechałem ścieżka przy Wyszyńskiego, dalej w prawo przy Kamiennej aż do Wiaduktów. Powrot z pracy standardowo, do Mostu Kazimierza, Toruńska i poludniowym bulwarem.
114,18 - z samego rana byl Inowroclaw i drugie śniadanie pod teżnia. Ogólnie duzo piachu w Puszczy Bydgoskiej. Wiele odcinkow musialem prowadzic rower. Mimo to niezla srednia wyszla z tego wypadu (21, 61). Po powrocie posiłek, szybkie oliwienie lancucha i dalej w droge. Myślecinek - Fordon i do domu. Rekord dziennego przebiegu i czasu spędzonego na siodelku. Dziś wieczorem po raz pierwszy nie mam już ochoty pojeździc :)
Powrót z pracy w deszczu. Akurat trafiłem na najwieksza chmure. Wyjechalem zaczelo padac, dojechalem przestalo. :D Okazuje się, że jednak srodkowa koronka na korbie, wymaga wymiany, lancuch zeslizguje się przy mocnym depnieciu po pedałach.
Dobre tempo w drodze do pracy, okrężną drogą przez wezel zachodni sciezkami rowerowymi srednia wyszła 22,5km/h. W drodze powrotej wizyta w CR i wymiana kasety, dojazd do domu na starym lancuchu, przy niemiłosiernych trzaskach. W domu wymiana lancucha i nowa jakosc krecenia przy nowym napedzie :-)
Rower to mój styl życia ;-)
Co mnie kręci:
- dynamiczna jazda gravelem po szosach i szutrach.
- techniczna jazda krętymi singlami w terenie 29er'em.
- turystyka rowerowa, czyli jazda z sakwami i biwakowanie na łonie natury.